Na lotnisku poproszono mnie o paszport przy wymianie dolarów na sole. Co ciekawe, w tym samym punkcie (ale inna pani) już nie wymagała żadnego dokumentu od mojej koleżanki.
Ostatnio pełna obaw chciałam zapłacić przedartą (dosyć mocno) w dwóch miejscach 50tką w sklepie MAESTRO. Nie było najmniejszego problemu, hehe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz